<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>(defun blog ...)</title><link>http://blag.dodecki.net/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Tue, 09 Mar 2010 21:09:23 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>wpis testowy</title><link>http://blag.dodecki.net/2010/01/02/wpis-testowy/</link><description>foo bar xyzzy
</description><pubDate>Sat, 02 Jan 2010 19:38:48 +0100</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2010/01/02/wpis-testowy/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Miłość</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/12/16/milosc/</link><description>Dostałem od życia coś pięknego i ponadczasowego. Kocham każdą spędzoną z Tobą chwilę i co dzień zachwycam się Tobą na nowo, Moja piękniejsza połówko pomarańczki :)

Patrzcie, kurwa, jaki jestem twardy - smieję się w twarz cenzurze Joggerowej. xenu już nie może pisać na głównej, podczas gdy puqol może - gram więc w niebezpieczną rosyjską ruletkę
</description><pubDate>Wed, 16 Dec 2009 18:30:13 +0100</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/12/16/milosc/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Co można zrobić, mając 50 dyskietek...</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/09/18/co-mozna-zrobic-majac-50-dyskietek/</link><description>...i nieźle nasrane we łbie?
Najpierw załatwiamy tytułowe 50 dyskietek (dziękuję, tdudkowski!) - musicie przyznać, że się nieźle prezentują:
 
Wiercimy przy każdej krawędzi po dwa otwory - właściwie wystarczy tylko sześć, bo dwa są już gotowe (tam, gdzie jest przełącznik ochrony przed zapisem i tam, gdzie w dyskietkach DD się wierciło otwór by zwiększyć pojemność). Nad fabrycznie zrobionymi otworami na rewersie dyskietki są dwie dziury, którym naprawdę niewiele trzeba, by zrobić z nich otwory. Pozostałe cztery otwory musimy jednak wywiercić - najlepiej zrobić z jednej dyskietki wzór, a potem wiercić po kilka naraz. Należy pamiętać o przytrzymywaniu dyskietek i ostrożnym wierceniu - przez swoją nieostrożność straciłem 5 dyskietek.

Potrzebujemy też sposobu na połączenie dyskietek ze sobą. Można wiązać drutem, można włóczką, ja, ze względu na lenistwo, wybrałem najłatwiejszy sposób - opaski samozaciskowe, 2.40 zł za 100 sztuk.
Po wywierceniu otworów w kilku dyskietkach, możemy sprawdzić, jak wygląda ich łączenie:
 
Gdy przewiercimy już sporo otworów, możemy ułożyć z dyskietek siatkę i zobaczyć, ile nam jeszcze brakuje - tutaj jest cała siatka:

Mówiłem, że za paczkę stu opasek zapłacimy 2.40? To dodam jeszcze, że należy kupić dwie, bo zostaniemy z czymś takim:

Gdy już połączymy dyskietki w jeden obiekt, dobrym pomysłem jest obicie ich z jednej strony materiałem - ja niestety jestem zbyt leniwy i nieporadny manualnie, więc zadowoliłem się podklejeniem taśmą samoprzylepną.
W każdym razie, mając już całą siatkę, możemy zacząć odkrywać trzeci wymiar:
 
Ostatecznie, po połączeniu wszystkiego i obcięciu zbędnych frędzli, nasze dzieło zaczyna przypominać to, co było naszym celem - torba mówiąca wszystkim wokół &quot;właściciel jest nieźle pieprzniętym geekiem&quot; i wywołująca myśl &quot;DO WANT&quot;:
   
Ponoć gdy połączymy ostrożnie i uważając na detale, nasza torba będzie bardziej wytrzymała - ja tam się nie znam, trochę się boję wiertarek, kosiarek i innego hardware...
  
Teraz tylko się zastanawiam, jak do tego przypiąć pasek...
Zdjęcia (jak również właściwie całą zawartość blaga) udostępniam na CC-BY-SA-3.0, pomysł chyba w domenie publicznej :)
</description><pubDate>Fri, 18 Sep 2009 18:53:59 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/09/18/co-mozna-zrobic-majac-50-dyskietek/</guid><category>Ogólne</category><category>Techblog</category><category>Życie</category></item><item><title>Potrzebuję 50 dyskietek 3.5 cala</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/09/07/potrzebuje-50-dyskietek-3-5/</link><description>Jak w tytule, potrzebuję 50 dyskietek 3.5&quot; - więc jeżeli masz wyrzucić, to ja chętnie wezmę. Zwracam koszt przesyłki. Mogą być niesprawne, aby tylko nie były uszkodzone w widoczny sposób. Jeżeli masz mniej (20-30) to też wezmę, w mniejszych ilościach przesyłka staje się mniej opłacalna od zakupu nowych.
Kontakt: dodecki@gmail.com.
Edycja: NIE AKTUALNE - dzięki wspaniałomyślności tdudkowskiego sprawa załatwiona.
Wpisy o zastosowaniu dyskietek są w przyszłości.
</description><pubDate>Mon, 07 Sep 2009 16:42:14 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/09/07/potrzebuje-50-dyskietek-3-5/</guid><category>Komputery</category><category>Ogólne</category></item><item><title>Obsługa sprzętu - Windows a Linux</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/08/28/obsluga-sprzetu-windows-a-linux/</link><description>Kupiłem sobie przedwczoraj bezprzewodową kartę sieciową Edimax EW-7128G. Powiedziałem sprzedawcy, że chcę, żeby sprzęt był obsługiwany przez Linuksa.
W domu rozpakowałem kartę, wsadziłem do wolnego slotu PCI, przykręciłem antenę i uruchomiłem komputer. Najpierw uruchomiłem Windowsa XP. Windows uruchomił kreatora instalacji sprzętu. Wybrałem opcję &quot;zainstaluj oprogramowanie automatycznie&quot;. Nie udało się. Wybrałem opcję &quot;zainstaluj oprogramowanie ręcznie&quot;. Wybrałem z płyty folder ze sterownikami i, jak mi się wydawało, odpowiedni plik inf. Nie udało się. Zajrzałem do instrukcji. Było tam napisane łamanym angielskim wyjaśnienie, że należy kliknąć anuluj, włożyć płytę, poczekać na autoruna i przebić się przez trzy menu by znaleźć odpowiednią opcję, potem kliknąć coś jeszcze i gotowe. Instalacja przebiegła jednak inaczej, niż było podane w instrukcji - musiałem odpowiedzieć na kilka dziwnych pytań, w stylu &quot;czy wolisz korzystać z ralink cośtam czy z microsoft zero&quot;, bez absolutnie żadnego wyjaśnienia, czym obydwa są. W końcu, po 20 minutach, wszystko działało.
Potem zrebootowałem do Kubuntu 9.04. Nie pokazał się żaden komunikat odnośnie znalezienia nowego sprzętu - był on już zainstalowany i gotowy do użytku, wystarczyło dodać połączenie.
</description><pubDate>Fri, 28 Aug 2009 21:10:56 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/08/28/obsluga-sprzetu-windows-a-linux/</guid><category>GNU/Linux</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category></item><item><title>Common Lisp - analiza lesykalna</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/08/19/common-lisp-analiza-lesykalna/</link><description>Zainteresowało mnie ostatnio parsowanie. Jednym z bardziej popularnych sposobów jest zdefiniowanie gramatyki i uzycie jakiegoś generatora parserów, który wygeneruje gotowy parser. Dla Common Lispu istnieją odpowiednie biblioteki zapewniające taką funkcję, ja osobiście przekonałem się do cl-yacca. Problem natomiast pojawił się, gdy zacząłem szukać leksera.
Prosty lekser użyty w manualu cl-yacc nie nadaje się do parsowania stringów. Zacząłem więc szukać czegoś poważniejszego. Znalazłem cl-lex, ale kod źródłowy mnie przestraszył, brakowało też przykładów. Potem natrafiłem na lispbuilder-lexer. Na początku wydawało się być w porządku, ale problemem okazała się być biblioteka wyrażeń regularnych, na bazie której ten lekser działał. W świecie CLa standardem jest CL-PPCRE, kompatybilna z regexpami Perla (czasem nawet bardziej niż sam Perl), lispbuilder-lexer korzysta jednak z lispbuilder-regex, autorstwa tej samej osoby. Ma ona moim zdaniem miejscami nieco dziwną składnię, nie obsługuje paru przydatnych konstrukcji i w ogóle mi się nie podoba. Początkowo próbowałem przerobić l-lexer by korzystało z ppcre, ale było to ponad moje siły - poza (niekompletnym) opisem składni wyrażeń regularnych, l-regex nie posiada zadnej dokumentacji odnośnie interfejsu. Chociaż wszystko można wyczytać z kodu, nie chciało mi się przez wszystko przebijać i przerabiać. Napisałem więc go zupełnie od nowa.
Oto moje dziecko: pcre-lexer. Razem z klasycznym with-gensyms zajmuje 50 linijek. Idea działania jest prosta: najpierw definujemy tokeny:

(deflexer test-lexer
  (&quot;[0-9]+&quot;
   (values 'int (parse-integer %0)))
  (&quot;\&quot;((\.|[^\\\&quot;])*)\&quot;&quot; 
   (values 'string %1))
  (&quot;[(]&quot;
   (values 'left-paren nil))
  (&quot;[)]&quot;
   (values 'right-paren nil))
  (&quot;\\[&quot;
   (values 'left-bracket nil))
  (&quot;\\]&quot;
   (values 'right-bracket nil))
  (&quot;[,]&quot;
   (values 'comma nil))
  (&quot;[:]&quot;
   (values 'colon nil))
  (&quot;[;]&quot;
   (values 'semicolon nil))
  (&quot;[+]&quot;
   (values '+ '+))
  (&quot;[-]&quot;
   (values '- '-))
  (&quot;[*]&quot;
   (values '* '*))
  (&quot;[/]&quot;
   (values '/ '/))
  (&quot;[A-Za-z0-9+*/^-]+&quot;
   (values 'identifier (make-symbol %0)))
  (&quot;[|](.+?)[|]&quot;
   (values 'identifier (make-symbol %1)))
  (&quot;\\n+&quot;
   (values 'newline (length %0)))
  (&quot;[ ]+&quot; 
   (values 'space (length %0))))

Potem wywołujemy funkcję make-nazwa-leksera, która poza stringiem wejściowym przyjmuje mówiące same za siebie &amp;key start end end-token end-value. W wyniku dostajemu closure, która z każdym kolejnym wywołaniem zwraca następny token i powiązaną z nim wartość, aż do końca stringa. Dla powyższych może to być coś w stylu:

PCRE-LEXER&gt; (defparameter *lex* (make-test-lexer &quot;aaoe 32 , |iue ao(2',.vs-|&quot;))
*LEX*
PCRE-LEXER&gt; (loop repeat 8 collect (multiple-value-list (funcall *lex*)))
((IDENTIFIER #:|aaoe|) (SPACE 1) (INT 32) (SPACE 1) (COMMA NIL) (SPACE 1)
 (IDENTIFIER #:|iue ao(2',.vs-|) (NIL NIL))

Później może zrobię z tego asdf-installowalną paczkę, teraz kod jest na lisppaste. Czekam na bug-reporty i feature-requesty.
Wkrótce opowiem o wrażeniach z pracy z cl-yacc, przy okazji zapraszam na kanał ##lisp-pl na Freenode (nie wierzę, że jest nas tak mało!) i bloga znajomego lispnika.
</description><pubDate>Wed, 19 Aug 2009 18:15:53 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/08/19/common-lisp-analiza-lesykalna/</guid><category>Komputery</category><category>Lisp</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Casual bughunting</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/07/05/casual-bughunting/</link><description>Powiedzmy, że szukamy informacji na temat modemu od Neostrady. Wchodzimy na stronę producenta i szukamy. W końcu dokopujemy się do wyboru modelu. Wybieramy którykolwiek. Patrzymy w pasek adresu i nasz mózg robi ~= /.*php\?(.+?)=(\d+?)/. Złośliwy uśmiech wykwita na naszych twarzach. Zmieniamy &amp;produit=141 na &amp;produit=foobar. Opada nam szczęka na widok komunikatu błędu:

Fatal error: Unknown column 'foobar' in 'where clause' in file /home/www/Site_support_SC/inc/commun/MALA.php at line 428.

Nasz mózg zaczyna się gotowac na myśl, jak można wziąc pieniądze za coś takiego.
A teraz wyobraźmy sobie, że nie jesteśmy hakerami, tylko inżynierami i patrzymy na bebechy nowego samochodu. Smutno się robi.
</description><pubDate>Sun, 05 Jul 2009 02:16:35 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/07/05/casual-bughunting/</guid><category>Bezpieczeństwo</category><category>Internet</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Pomóżcie wybrać dystrybucję</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/07/04/pomozcie-wybrac-dystrybucje/</link><description>Cześć, potrzebuję pomocy.
Sporo czasu używam już GNU/Linuksa, ale wszyscy mi mówią, że Windows jest lepszy, szybszy, stabilniejszy i jest na niego więcej programów. Spojrzałem na statystyki ruchu w Internecie i o dziwo wygląda na to, że jest nawet popularniejszy niż GNU/Linux. Pomyślałem więc, że muszę go spróbować, żeby nie czuć się w towarzystwie Windowsiarzy tak, jak ludzie w autobusie czują się, gdy słyszą, jak z kolegą rozmawiamy o aktualizacji swoich jajek.
Potrzebuję zatem waszej pomocy - nie wiem, jak wybrać dystrybucję tego Windowsa. Oto moje wish-list:
Po pierwsze, chciałbym, żeby FTP bylo szybkie, lub też żeby było dużo mirrorów, bo nie chcę czekać calej wieczności, aż się sciągnie. Torrent też może być.
Fajną opcją byłoby, zamiast ściągać binarkę instalacyjną, skompilować wszystko w chroocie ze źródeł, tak jak Gentoo. Szybkość samodzielnie kompilowanych pokietów nie gra większej roli (bo i wzrost wydajności nie jest za duży), po prostu lepiej się czuję, gdy mam źródła.
Jeżeli jednak żadna dystrybucja nie obsługuje takiej metody instalacji, to chciałbym, żeby instalowało się tak, jak Ubuntu - LiveCD, na którym w czasie instalacji można sobie przeglądać blagosferę.
Co do obsługi sprzętu - nie wymagam wiele, nawet nie żeby obsługiwało wszystko to, co moje Gentoo (czyli wszystko). Nie musi działać aparat cyfrowy, bo i tak całą bibliotekę trzymam na GNU/Linuksie. Nie musi działać sprzętowe renderowanie grafiki, bo wszystkie fajne gry już mam na Gentoo. Wystarczy, że będzie wszystko mniej więcej używalne i że Internet zadziała. Nie wiecie może, czy któraś dystrybucja Windowsa obsługuje klawiaturę Dvoraka z polskimi znakami? Miałem gdzieś na strychu qwerty, ale nie chce mi się szukać.
Menedżer okien... Lubię, kiedy menedżer okien naprawdę potrafi tymi oknami zarządzać - wmaker i kwin tutaj wymiatają, więc chciałbym, żeby domyślny menedżer w tej dystrybucji miał chociaż połowę ich opcji. A jeżeli to niemożliwe, to chciałbym, żeby zmiana domyślnego menedżera była szybka i łatwa.
Szybka i łatwa powinna być również konfiguracja. Preferowałbym dobrze udokumentowane pliki konfiguracyjne do każdego programu, ale centralne zarządzanie konfiguracją też jest fajne - o ile wiadomo, jaka opcja za co odpowiada. Lubię, kiedy jest dużo opcji konfiguracyjnych, a nie lubię, kiedy autor programu daje ich mało, żeby użytkownik się nie pogubił.
Chciałbym, żeby dystrybucja miała wygodny menedżer pakietów - nie mam czasu na ręczne szukanie pakietów w Internecie, chcę, żeby wszystko zrobiło się samo, gdy tylko wydam polecenie. Większość dystrybucji GNU/Linuksa tak ma, więc chyba zrobienie takiego czegoś to żaden wysiłek.
Dobrze by tez było, gdyby od razu po instalacji zainstalowana była większość przydatnych programów - zarówno tych graficznych, jak i konsolowych. A skoro o konsoli mowa, to ona też ma być wygodna - mam złe wspomnienia z któregoś systemu *BSD.
Fajnie by było, gdyby od razu po instalacji było jakieś środowisko programistyczne - nawet minimalne, jakiś interpreter języka skryptowego, ale aby było cokolwiek. Niby nie zamierzam tam programować, ale zawsze może zdarzyć się przy normalnej pracy, że jakieś zadanie wymaga zautomatyzowania poprzez napisanie jednorazowego kodu.
Rozumiem, że niewolne programy mogą się zawieszać - u mnie tendencję do zawieszania się ma flashplayer - ale chciałbym, żeby chociaż wolne oprogramowanie w tej dystrybucji działało szybko, sprawnie i stabilnie.
Nie są to chyba zbyt wygórowane wymagania, zatem powiedzcie mi, która dystrybucja Windowsa odpowiada moim oczekiwaniom?
</description><pubDate>Sat, 04 Jul 2009 10:17:37 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/07/04/pomozcie-wybrac-dystrybucje/</guid><category>Komputery</category><category>Ogólne</category></item><item><title>Interactive Emacs-like environment</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/07/01/interactive-emacs-like-environment/</link><description>Pobawiłem się pokazanym mi przez szymona parenscriptem i zrobiłem z mojego bloga środowisko Emacs-like. Aby otrzymać pomoc, wystarczy wcisnąć M-h - w przeglądarkach, w których nie działa, można zrobić ESC h, jak na starych, dobrych terminalach nie wysyłających kodu Meta. Czekam na feature-requesty.
Użyty na stronie kod JS jest skompilowany z kodu PS, który wysłałem na lisppaste. Jak przejrzałem go jeszcze raz, stwierdziłem, że niektóre fragmenty mógłbym zmienić na elegantsze, ale boję się, że zepsuję - JS jest dziwny.
Dla tych, którzy nie wiedzą, co to Parenscript - czyli wszystkich poza szymonem ;) - jest to makro do Common Lispu tłumaczące kod w specjalnym dialekcie Lispu na JavaScript. Dla przykładu:

BLOG-JS&gt; (ps (defun hello (who) 
               (let ((date (new (*date))))
                 (return (+ &quot;Hello, &quot; who &quot;, now is &quot; 
                            ((slot-value date 'to-locale-string)))))))
&quot;function hello(who) {
    var date = new Date();
    return 'Hello, ' + who + ', now is ' + date.toLocaleString();
};&quot;

Teraz chciałbym ponarzekać na JavaScript i Parenscript:

żadne z tych dwóch nie ma REPLa
JavaScript w różnych przeglądarkach działa różnie i ma różne API - dla przykładu żeby wyciągnąć kod klawisza ze zdarzenia, w różnych przeglądarkach trzeba się odwołać do różnych atrybutów ((or event.key-code event.which event.char-code))
JavaScript, jak większość języków, ma idiotyczny podział na wyrazenia i instrukcje, który przenika do Parenscriptu - w efekcie często jestem zmuszony pisać imperatywny kod
część bugów w kodzie Parenscriptowym jest nie do wykrycia bez przeczytania wynikowego kodu w JS
brak standardowej biblioteki w Parenscripcie - gdzie jest moje map, find-if...
Parenscript obsługuje operatory z JS po prostu tłumacząc je do postaci prefixowej. Zgadnijcie, co się dzieje ze SLIMEm, gdy próbuje się użyć bitowego OR - (| 12 8)
i najgorsze - konieczność użycia specjalnego wyrażenia do zwracania wartości w Parenscripcie - czułem się, jakbym wrócił do C

</description><pubDate>Wed, 01 Jul 2009 17:28:09 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/07/01/interactive-emacs-like-environment/</guid><category>Emacs</category><category>Internet</category><category>Komputery</category><category>Lisp</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Nowy szablon</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/06/29/nowy-szablon/</link><description>Rate me.
</description><pubDate>Mon, 29 Jun 2009 10:51:06 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/06/29/nowy-szablon/</guid><category>Komputery</category><category>Ogólne</category></item><item><title>&quot;Puszka żarcia dla trolli&quot;</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/06/10/puszka-zarcia-dla-trolli/</link><description>
śro 10 cze 2009 18:00
[18:34] Jogger&gt; Jogger rzuca Dodkowi puszkę żarcia dla troli

Względnie nowy jestem na Joggerze, kto mi wyjaśni, jak to działa?
</description><pubDate>Wed, 10 Jun 2009 18:44:33 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/06/10/puszka-zarcia-dla-trolli/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Matura z matematyki według Gazeta.pl</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/05/13/matura-z-matematyki-wedlug-gazeta-pl/</link><description>Przeglądałem sobie rozwiązania zadań z matmy rozszerzonej według Gazeta.pl . Moją uwagę zwróciła pewna ciekawa operacja:

Czy tylko mnie to bawi? Jak można dojść do takiego wyniku w świetle twierdzenia Gelfonda, pozostaje dla mnie tajemnicą.
EDIT: W międzyczasie znalazłem drugi błąd:

To już się robi śmieszne, nie uważacie?
Edit raz jeszcze: Gazeta.pl poprawiła podane przez siebie rozwiązania powyższych zadań - istotnie, punkt (0, -1) jest już poprawnie zaznaczony.
Jednakże (bo musi być jakieś jednakże) rozwiązanie zadania 5 wciąż jest źle zrobione - zamiast jednego błędu zrobili drugi:

Jestem po prostu zażenowany.
W czasie gdy edytowałem ten wpis i dodawałem poprawione rozwiązania, komentarz linkujący do nowych rozwiązań dodał również Modrzew. Stwierdziłem, że dużo lepiej będzie to wyglądać na górze strony, ale mimo wszystko on też powinien otrzymać część creditsów jako pierwszy wklejający.
I znowu edycja: tym razem matura z fizyki. Zwracam uwagę na wykresy:

Nie uważacie, że prędkość powinna być styczna do toru?

Linią przerywaną miał być przewidywany dalszy przebieg krzywej, a nie cała krzywa.
Chciałbym się dowiedzieć, kto robi te przykładowe odpowiedzi i ile mu za to płacą - chociaż nie, bez tego drugiego się obejdzie, i tak wiemy, że za dużo.
Edit: miałem nadzieję nie robić tego jeszcze raz, ale muszę:

Dziwnym trafem mi wychodzi inny wynik, choć mam nadzieję, że to ja się mylę:

(%i1) n(p, v, r, t) := (p*v)/(r*t);
                                              p v
(%o1)                        n(p, v, r, t) := ---
                                              r t
(%i2) n(2000*10^2, 5.6*10^(-3), 8.314, 300);
(%o2)                          0.44904177692246
(%i3) % * 28;
(%o3)                          12.57316975382889
</description><pubDate>Wed, 13 May 2009 21:22:26 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/05/13/matura-z-matematyki-wedlug-gazeta-pl/</guid><category>Internet</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>Życie</category></item><item><title>Czytnik poczty w przeglądarce? Czemu nie...</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/05/08/czytnik-poczty-w-przegladarce-czemu-nie/</link><description>...do czasu. Jestem użytkownikiem GMaila niemal od zarania jego dziejów, gdy jeszcze trzeba było zdobyć zaproszenie, by założyć konto. Przez większość czasu korzystałem z interfejsu w przeglądarce, jako całkiem wygodnego i zupełnie wystarczającego. W lutym 2006 z niewiadomych przyczyn włączyłem przekazywanie POP, ale w klienty poczty wciąż się nie bawiłem. Wczoraj jednak podczas pisania bardzo długiego listu myślałem nad tym, że edytowanie tekstu w przeglądarce nie jest tak wygodne, jak mogłoby być. Przeglądarka musiała się obrazić, bo zaliczyła crasha, a GMail dziwnym trafem nie zapisał kopii zapasowej. Przy okazji stwierdziłem, że interfejs w JavaScripcie nie jest najszybszym z możliwych.
Postanowiłem zatem przerzucić się na zewnętrzny czytnik poczty. Po małych wahaniach zapadła decyzja.
Oto i on: Gnus.

Warto dodać, że wahałem się między Gnusem właśnie, a RMAILem i VM. RMAIL wydawał mi się za prosty, a VM jakiś taki... pokręcony. Decyzję podjąłem wczoraj, czemu więc piszę o tym dzisiaj? Bo Gnus jest... inny.
Gnus to z założenia czytnik newsów (nie mylić z czytnikami RSS), więc sposób obsługi może być nieco nietypowy. Istotnie, traktuje on każdy mail jak artykuł na grupie dyskusyjnej - w związku z czym potrafi na przykład łączyć je w wątki, budować drzewa i takie tam. Muszę przyznać, że niełatwo było mi w ogóle zmusić to wszystko do działania, ale w końcu się udało.
Jak wygląda na to mój sposób? Najpierw trzeba skonfigurować fetchmaila - opisów jak to zrobić, jest na sieci od groma. Ja tylko udostępnię mój ~/.fetchmailrc:

poll pop.gmail.com
protocol auto port 995
    user 'dodekam@gmail.com' there with password 'mojemagicznehasło' is dodek here
        options ssl sslfingerprint '44:A8:E9:2C:FB:A9:7E:6D:F9:DB:F3:62:B2:9E:F1:A9'
            sslcertck sslcertpath /etc/ssl/certs

Instalowałem certyfikat zgodnie z opisem na jakiejś niszowej stronce, adresu nie podam, bo zaginął. W każdym razie, mając skonfigurowanego fetchmaila czas na Gnusa:

(setq user-full-name &quot;Adam Michalik&quot;
      user-mail-address &quot;dodecki@gmail.com&quot;
      mail-user-agent (quote message-user-agent))

(setq gnus-default-charset (quote utf-8)
      gnus-default-posting-charset (quote utf-8))

(setq gnus-select-method '(nntp &quot;news.task.gda.pl&quot;))


;; Kluczowe ustawienie - nakazuje korzystac z mail spool
(setq gnus-secondary-select-methods '((nnml &quot;&quot;)))

;; Co robic z duplikatami
(setq nnmail-treat-duplicates 'delete)

;; Tylko poczta, nie bawimy sie w grupy
(setq gnus-check-new-newsgroups nil)

;; Podzial maili na grupy - dopasowywane sa na podstawie regexpa
;; U mnie przykładowo każdy mail z list dyskusyjnych idzie do specjalnej grupy
(setq nnmail-split-methods 
  '((&quot;mail.wikipl-l&quot; &quot;^Subject:.*Wikipl-l&quot;)
    (&quot;mail.wikiadmins&quot; &quot;^Subject:.*wikiadmins&quot;)
    (&quot;mail.toolserver-l&quot; &quot;^Subject:.*Toolserver-l&quot;)
    (&quot;mail.wikimediapl-l&quot; &quot;^Subject:.*WikimediaPL-l&quot;)
    (&quot;mail.wikirobota-l&quot; &quot;^Subject:.*Wikirobota&quot;)
    (&quot;mail.other&quot; &quot;&quot;)))

;; Nie lubie graficznych ikonek
(setq gnus-treat-display-smileys nil)

;; Konfiguracja wysylania maili
(setq smtpmail-starttls-credentials '((&quot;smtp.gmail.com&quot; 587 nil nil))
      smtpmail-smtp-server &quot;smtp.gmail.com&quot;
      smtpmail-default-smtp-server &quot;smtp.gmail.com&quot;
      send-mail-function 'smtpmail-send-it
      message-send-mail-function 'smtpmail-send-it
      smtpmail-smtp-service 587
      smtpmail-auth-credentials '((&quot;smtp.gmail.com&quot;
                                   587
                                   &quot;dodekam@gmail.com&quot;
                                   &quot;moje hasło&quot;)))

I voila, robimy w konsoli fetchmail, potem w Emacsie M-x gnus i cieszymy się działającym czytnikiem. U mnie to wszystko na początku działało całkiem ciekawie, gdyż jak się okazało, miałem do ściągnięcia blisko 20 000 listów (!), a fetchmail za jednym razem nie ściągał więcej niż 1600 listów naraz. W każdym razie teraz działa normalnie.
Eksperyment ciekawy, a wrażenia niezapomniane. Polecam.
</description><pubDate>Fri, 08 May 2009 21:34:04 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/05/08/czytnik-poczty-w-przegladarce-czemu-nie/</guid><category>Emacs</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Problemy z prawem</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/05/06/problemy-z-prawem/</link><description>Gdy czytałem dzisiaj pewną wypowiedź na pewnym forum, naszła mnie mała refleksja. Otóż autor wypowiedzi mówił o kimś, że &quot;miał problemy z prawem&quot;. Jeżeli się głębiej zastanowić, to wyrażenie to jest mylącym nieporozumieniem, którego powinno się nie używać. Dlaczego? Bo to nie delikwent ma problemy z prawem, tylko prawo ma problemy z takimi osobami. Użyte wyrażenie implikuje, że to prawo stwarza problemy, a w ten sposób negatywnie je wartościuje.
Od czasu do czasu podczas czytania napotykam takie niezręczne frazy, które są już bardzo rozpowszechnione - czasami są to związki frazeologiczne, czasami nawet pojedyncze mylące słowa. Co najgorsze, po pewnym czasie sami zaczynamy ich używać, a to przecież poważny błąd - w ten sposób rozprzestrzeniamy wirus językowy. Można nawet powiedzieć, że im bardziej fraza powszechna, tym ciężej ją zauważyć. Jest taka lista słów, których powinno się unikać w odniesieniu do oprogramowania. Może macie jakieś dalsze przykłady?
</description><pubDate>Wed, 06 May 2009 18:54:03 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/05/06/problemy-z-prawem/</guid><category>Myśli</category><category>Ogólne</category></item><item><title>Konferencja Wikimedia Polska 2009 - wykłady</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/05/03/konferencja-wikimedia-polska-2009-wyklady/</link><description>Wróciłem wczoraj z Konferencji Wikimedia Polska 2009, o której pisałem już dwa dni temu. Spróbuję pokrótce zdać sprawę z tego, co się działo pierwszego dnia wykładów.
Byłem na sześciu wykładach, w kolejności chronologicznej:

Bożena Czerny, Centrum Astronomiczne im. M. Kopernika - &quot;Prawa własności obserwacji astronomicznych&quot;
mgr Martyna Różycka NASK, dr Konrad Walczuk Instytut na rzecz Państwa Prawa - &quot;Treści szkodliwe w internecie jako nowe wyzwania prawne&quot;
Krzysztof Siewicz, koordynator prawny Creative Commons Polska - &quot;Ochrona wolności użytkownika oprogramowania&quot;
Richard Matthew Stallman, Free Software Foundation - &quot;Copyright vs. Community (w jęz. ang.)&quot;
Edyta Puchalska, Onet.pl - &quot;Encyklopedia WIEM kontra Wikipedia - czy ten wyścig ma sens?&quot;
Jarosław Zieliński, Uniwersytet Warszawski - &quot;Wikipedia jako źródło naukowe&quot;


Pierwszy wykład zaprezentowany przez prof. Bożenę Czerny, dotyczył sposobu udostępniania astronomicznych danych obserwacyjnych. Ogólny model w odniesieniu do obserwacji satelitarnych jest mniej więcej taki, że astronom, który zaproponował przeprowadzenie obserwacji, dostaje dane na wyłączność na pewien określony czas, zwykle około jednego roku. Następnie są one udostępniane publicznie, by każdy mógł z nich skorzystać.
Model ten został wprowadzony przez NASA, o ile dobrze pamiętam pod koniec lat 50. Poskutkowało to tym, że liczba prac powstałych na podstawie danych zebranych przez NASA była nawet 100 razy większa niż prac na podstawie innych satelitów. Wniosek - ogólnodostępność danych przyspiesza rozwój nauki. Pani profesor dodała, że ten model jest również coraz częściej wykorzystywany w obserwacjach naziemnych, choć niestety nie w Polsce. Jako przyczynę podała fakt, że zagraniczne projekty muszą się wykazać odpowiednią liczbą wykorzystań danych i cytowań, by otrzymać fundusze - a w Polsce fundusze się zawsze jakoś znajdują, więc nie ma tej motywacji. Moje wrażenia z tego wykładu oceniam na bardzo dobre, choć był on nieco krótki.
Drugi wykład, prowadzony przez mgr Martynę Różycką i dr Konrada Walczuka wywołał spore emocje wsród zgromadzonych. Tematem była z grubsza działalność organizacji przeciwko &quot;treściom szkodliwym&quot; w internecie. Prelegenci opowiedzieli, czym według nich są treści szkodliwe i jakie są ich metody walki z nimi. Jako główną motywację do takich działań wymienili ochronę dzieci przed &quot;szokiem&quot;. Gdy przyszła kolej na pytania, okazało się, że spora część słuchaczy uważa takie działania za cenzurę. Wywiązała się burzliwa dyskusja, w której jedna strona starała się pokazać możliwe skutki oglądania takich treści przez dzieci, a druga utrzymywała, że kontrola nad tym, co robią dzieci, należy do rodziców, bo szkodliwe skutki ten &quot;cenzury&quot; odczuwają wszyscy internauci. Dyskusja skończyła się, gdy na środek wyszedł kolejny wykładowca.
Był nim Krzysztof Siewicz, koordynator prawny Creative Commons Polska, a mówił o stosowalności i problemach z wolnymi licencjami. Zwrócił uwagę m. in. na to, że wolne licencje próbują być niewypowiadalne, podczas gdy polskie prawo umożliwia licencjodawcy wypowiedzenie licencji, z czym mogą się wiązać spore problemy. Problemem jest też egzekwowalność licencji wynikająca z faktu, że licencja ustala stosunek między stronami, a nie powszechny. Wyjaśniając na przykładzie - w GPL jest klauzula, że w wypadku złamania postanowień licencja wygasa. Teraz przypuścmy, że licencjodawca A udostępnił licencjobiorcy B oprogramowanie na licencji GPL, a licencjobiorca B udostępnił licencjobiorcy C to samo oprogramowanie, ale już w sposób niezgodny z warunkami GPL, na których ten program otrzymał. W tym momencie stosunek między A i B wygasa, w związku z czym C może mieć problemy z wyegzekwowaniem swoich praw od B - bo stosunek, na mocy którego on otrzymał to oprogramowanie, wygasł. Wykładowca powiedział, że w gruncie rzeczy sąd powinien to rozstrzygnąć na korzyść C, ale gratuluje takiemu C i takiemu sądowi, który poprawnie rozłoży i rozważy taką sprawę. Wykład był całkiem interesujący i warto było go posłuchać.
Następnym wykładowcą był chyba przez wszystkich oczekiwany Richard Stallman. Mówił długo i mówił ciekawie, na temat ogólnie praw autorskich. Najpierw zarysował historię praw autorskich i początkową motywację ich wprowadzenia, by następnie pokazać na przykładach, do jakich wypaczeń doszło na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Zwrócił uwagę na to, że główną ideą stojącą za powstaniem prawa autorskiego było zachęcanie twórców do tworzenia, a dzisiaj jest ono wykorzystywane przez takie firmy jak Disney do odcinania 80-letnich kuponów. Opowiedział między innymi o nieudanej próbie przeforsowania idei ebooków na początku tego dziesięciolecia, która miała służyć odejściu od idei papierowych książek, którymi łatwo się można było dzielić, na rzecz DRM-owanych plików, które można było otworzyć tylko przy pomocy oprogramowania własnościowego.
Na koniec zaproponował nowy mechanizm praw autorskich, który rozwiązywałby wiele problemów aktualnego. Polegałby on mniej więcej na podziale dzieł na trzy kategorie. Do pierwszej miały należeć takie dzieła jak na przykład przepisy kulinarne, których w ogóle prawo autorskie nie powinno dotyczyć ze względu na rozpowszechnione dzielenie się nimi. Do drugiej miałyby należeć eseje, artykuły opiniotwórcze i ogólnie rzeczy, których modyfikacja byłaby sprzeczna z ideą dzieła. RMS ustalił okres obowiązywania prawa autorskiego dla takich utworów na 10 lat. Do trzeciej kategorii zaliczał pozostałe utwory, książki, dzieła sztuki i tak dalej - prawo autorskie do nich również miało obowiązywać przez 10 lat. Zaznaczył również, że powinna być możliwość niekomercyjnego dzielenia się dziełami ze wszystkich kategorii. Zaproponował też model promocji twórców poprzez specjalny podatek na rzecz sztuki, z którego fundusze miałyby być przydzielane twórcom proporcjonalnie do pierwiastka sześciennego ich popularności - aby uniknąć sytuacji, w której supergwiazda dostaje 1000 razy tyle pieniędzy, co zwykły twórca, chociaż tak naprawdę już ma kupę pieniędzy.
Po tym przyszła kolei na pytania. Jednym z najciekawszych było pytanie odnoszące się do systemu promocji artystów - pytający zastanawiał się, czy to dobre wprowadzać przymusowy podatek na artystów, który w efekcie nie różniłby się teraz od płacenia astronomicznych sum za płyty z muzyką. RMS bardzo stanowczo odpowiedział, że podatki są dobre i bez podatków społeczeństwo byłoby podzielone na biedaków i wykorzystujących ich bogaczy. Wszystko kręcił Jarosław Lipszyc, więc pewnie wkrótce gdzieś będzie wystawione na wolnej licencji.
Dalsze wykłady odbyły się po obiedzie. Poszedłem na wykład Edyty Puchalskiej z Onet.pl na temat konkurencji między Wikipedią a Onet WIEM. Prelegentka przedstawiła wiele wykresów porównujących popularność czterech serwisów edukacyjnych - Wikipedii, Onet WIEM, Ściąga.pl i PWN. Większość miała całkiem ciekawy kształt - najpierw przez pewien czas wszystkie serwisy utrzymywały równy poziom oglądalności, by następnie nastąpił skok popularności Wikipedii, która teraz ma 5 razy tyle odbiorców, co WIEM i nawet 8-9 razy tyle, co PWN. Temat wykładu brzmiał &quot;Encyklopedia WIEM kontra Wikipedia - czy ten wyścig ma sens?&quot; i choć prelegentka w czasie wykładu tego bezpośrednio nie powiedziała, to potem przyznała, że rzeczywiście, nie ma sensu :) W każdym razie, wykład był interesujący.
Ostatnim wykładowcą był Jarosław Zieliński z Uniwersytetu Warszawskiego. Tematem była rola Wikipedii jako źródła naukowego. Mowa była o możliwościach i granicach wykorzystania Wiki i o potencjalnych problemach z tego wynikających. Muszę przyznać, że byłem raczej rozczarowany tym wykładem. Prelegent nie powiedział prawie nic, z czego społeczność nie zdawała sobie wcześniej sprawy. Mogłem pójść do Lipszyca i posłuchać o Koalicji Otwartej Edukacji.
Zdjęcia wrzucam właśnie na Commons, jest specjalna kategoria, gdzie można obejrzeć zdjęcia przesłane przez wszystkich. Tutaj wrzucę tylko jedno zdjęcie:

</description><pubDate>Sun, 03 May 2009 13:53:42 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/05/03/konferencja-wikimedia-polska-2009-wyklady/</guid><category>Ogólne</category><category>Wikipedia</category><category>Życie</category></item><item><title>Konferencja Wikimedia Polska</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/05/01/konferencja-wikimedia-polska/</link><description>Oto więc jestem na Konferencji Wikimedia Polska 2009 w Jadwisinie, małej miejscowości nad Zalewem Zegrzyńskim. Cała impreza trwa 3 dni, od dzisiaj do niedzieli. Żeby było ciekawie, wszystko się odbywa w ośrodku wypoczynkowym Kancelarii Premiera - więc to krzesło, na którym właśnie siedzę, mogło zostać w przeszłości zaszczycone obecnością siedzącej na niej Grubej Ryby.
Jak na razie jest tutaj nas około 30-40, ciężko to ocenić, bo pierwszy dzień jest organizacyjny i wszyscy są porozrzucani. Ma się pojawić ponad setka. W każdym razie siedzę teraz w sali konferencyjnej, a za moimi plecami trwa właśnie dyskusja na temat technikaliów wersji przejrzanych.
O co w ogóle chodzi z tą całą konferencją? Jak podaje opis na stronie, ma ona na celu spotkanie i wymianę doświadczeń osób biorących udział w projektach Wikimedia, jak też ogólnie osób zaangażowanych w rozwój wolnej kultury w Polsce. Z gości, o których warto wspomnieć, mają pojawić się Richard Stallman, twórca idei Wolnego Oprogramowania i Jarosław Lipszyc, jeden z najbardziej prominentnych działaczy na rzecz wolnej kultury.
Jak wrócę do domu, będą zdjęcia - teraz zapomniałem wziąć kabla do aparatu. Będą też relacje na bieżąco z co ciekawszych wykładów/warsztatów.
</description><pubDate>Fri, 01 May 2009 16:19:32 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/05/01/konferencja-wikimedia-polska/</guid><category>Ogólne</category><category>Wikipedia</category><category>Życie</category></item><item><title>Project Euler</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/04/27/project-euler/</link><description>W odpowiedzi na pewien wpis na pewnym blogu, przygotowałem własne rozwiązania tych 10 zadań - w Common Lispie.
Rozwiązania zadań 1-10
Trackback: http://itwebspot.pl/2009/04/26/project-euler/
</description><pubDate>Mon, 27 Apr 2009 17:39:44 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/04/27/project-euler/</guid><category>Internet</category><category>Komputery</category><category>Lisp</category><category>Ogólne</category></item><item><title>FFFFFFUUUUUUUU</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/04/21/ffffffuuuuuuuu/</link><description>Byłem dziś u lekarza, żeby załatwić jakiś papierek o badaniu do szkoły. Przychodzę do przychodni zaraz po otwarciu, czyli o 8. Mieszkam w małej miejscowości, więc myślałem, że pójdzie szybko. Ale nie. Lekarz, jak się okazuje, przyjmuje dopiero od 11. Wracam więc do przychodni o dwunastej, bo Windows Vista, na którym pracuję od czasu do czasu, nie dostosował się automatycznie do zmiany czasu. Cóż, zdarza się. W przychodni czekała mnie kolejka. Osiem osób, średnia wieku - 60, odchylenie standardowe - 5 (licząc ze mną pewnie nieco większe). Jak to w Polsce, nie można się spodziewać, że właśnie te 8 osób jest twoją barierą do gabinetu - w międzyczasie bez kolejki weszła Stara Baba, która powiedziała, że tylko po receptę (&quot;my wszyscy tutaj tylko po receptę, kobieto&quot;, odezwał się chór obecnych emerytów) i siedziała tam z 10 minut. Wcześniej jeszcze bez kolejki weszła kobieta po wypisanie aktu zgonu męża, ale ta przynajmniej grzecznie poprosiła. W każdym razie kiedy w końcu przyszła moja kolej, lekarz wypełnił formularz nawet mnie nie badając i zadając chyba dwa pytania. Całość zajęła minutę.
Minutę.
Wyjaśnijcie mi, jak to się dzieje, że jak ktoś przychodzi &quot;tylko po receptę&quot; to siedzi 5 minut, a na &quot;badanie&quot; wystarczy minuta? Czemu JA nie mogłem wejść bez kolejki tylko musiałem zmarnować godzinę? Czy naprawdę te dziesiątki lat funkcjonowania systemu nie prowadzą do żadnych wniosków na temat kroków ku usprawnieniu?
</description><pubDate>Tue, 21 Apr 2009 17:56:41 +0200</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/04/21/ffffffuuuuuuuu/</guid><category>Ogólne</category><category>Życie</category></item><item><title>Dlaczego nie należy podkładać dźwięku pod stronę</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/03/24/dlaczego-nie-nalezy-podkladac-dzwieku-pod-strone/</link><description>Za pośrednictwem kolegi natrafiłem na stronę pewnego zespołu disco polo. Autor, najwyraźniej webmajster z kilkumiesięcznym doświadczeniem we front pejdżu, uznał za bardzo fajne podłożenie pod stronę ścieżki dźwiękowej z hitami zespołu w mp3. Warto zapoznać się ze sposobem instalacji podkładu, gdyż jest to moim zdaniem arcydzieło, zarówno pod względem jakości jak i bezpieczeństwa.
{geshi lang=html}
Pobierz Flash Player 
aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.

 var so = 
new SWFObject(&quot;http://dodatki.net/pliki/i/mediaplayer.swf&quot;, &quot;player&quot;, &quot;170&quot;, &quot;20&quot;, &quot;8&quot;, &quot;#000000&quot;); 
so.addParam(&quot;allowscriptaccess&quot;, &quot;always&quot;); 
so.addVariable(&quot;file&quot;, &quot;ftp://tomek:tomek@ftp.swidman.pl/Mangus/Baj.mp3&quot;); 
so.addVariable(&quot;width&quot;, &quot;20&quot;); so.addVariable(&quot;height&quot;, &quot;1&quot;); 
so.addVariable(&quot;bufferlength&quot;, &quot;6&quot;); 
so.addVariable(&quot;displaywidth&quot;, &quot;0&quot;); 
so.addVariable(&quot;displayheight&quot;, &quot;1&quot;); 
so.addVariable(&quot;autostart&quot;, &quot;1&quot;); 
so.addVariable(&quot;frontcolor&quot;, &quot;#000000&quot;); 
so.addVariable(&quot;backcolor&quot;, &quot;#000000&quot;); 
so.addVariable(&quot;lightcolor&quot;, &quot;#000000&quot;); 
so.addVariable(&quot;type&quot;, &quot;mp3&quot;); so.write(&quot;container&quot;); 
{/geshi}Zwracam szczególną uwagę na linijkę

so.addVariable(&quot;file&quot;, &quot;ftp://tomek:tomek@ftp.swidman.pl/Mangus/Baj.mp3&quot;); 

Seriously, WTF? Pobieranie piosenki ze zdalnego FTPa po logowaniu plain textem? Mistrzostwo. Jak się okazało, użytkownik &quot;tomek&quot; ma również prawa do zapisu. Dość powiedzieć, że teraz zamiast hitów discopolo pod stronę podłożony jest znany utwór &quot;Hey everybody, I'm looking at the gay porn!&quot;
</description><pubDate>Tue, 24 Mar 2009 14:05:30 +0100</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/03/24/dlaczego-nie-nalezy-podkladac-dzwieku-pod-strone/</guid><category>Bezpieczeństwo</category><category>Internet</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Z życia geeka - backup.</title><link>http://blag.dodecki.net/2009/03/17/z-zycia-geeka-backup/</link><description>
Plan był taki - przeczyścić do zera dysk na stacjonarnym (55GB), przerzucając najważniejsze rzeczy na lapka (dysk 200GB). Okazało się, że tych &quot;najważniejszych rzeczy jest ze 30GB: muzyka, kody źródłowe, pliki konfiguracyjne itd. Jaki jest zatem najszybszy sposób przerzucenia wszystkiego na drugi komputer?
Komputery są połączone w sieć lokalną, stacjonarny kabelkiem, a lapek radiem. Najpierw mechanizm przerzucania. Próbowałem na początku skonfigurować SMB, ale przypomniałem sobie, że nie byłem w stanie zmusić Viśtę na lapku do współpracy z Win2k3 na stacjonarnym, więc moje wysiłki w celu odpalenia samby okazały się całkiem bezowocne. Pozostał mi stary, dobry sposób transferu plików - FTP, który, nie wiedzieć czemu, wydaje się do tego być wyjątkowo dobrze przystosowany. Odpalam zatem na Viście jakiś freeware'owy serwer FTP i łączę się z nim przez Konquerora. Od razu jednak rzuciły się w oczy dwa problemy.
Moja sieć radiowa działa z prędkością kulawego ślimaka szachisty, więc prędkość w porywach do 2MB/s nie była satysfakcjonująca. Po drugie, jakiś czas temu spalił mi się mój stary, ukochany monitor CRT 17', do którego był podłączony stacjonarny. W zastępstwie mam teraz wygrzebany na strychu monitor 14-calowy, który mój ojciec kiedyś wziął z PKiNu, jak wymieniali tam sprzęt, jakieś 10 lat temu. Praca w rozdzielczości 640x480 to masakra, więc szybko zainstalowałem serwer FreeNX i zacząłem kopiować pliki zdalnie z laptopa. Swoją drogą ma to w sobie ten nieuchwytny akcent humorystyczny - w praktyce wygląda to jakbym wysyłał pliki z laptopa na laptopa.
Drugi problem był nieco poważniejszy - tweakowanie sieci podczas kopiowania raczej nie wchodziło w grę. Postanowiłem zmienić tryb pracy sieci i podłączyć lapka kablowo. Wybrałem się więc na poszukiwanie pudełka od routera, gdzie kiedyś zostawiłem zapasową skrętkę. Mawiają, że w przyrodzie nic nie ginie, nie odnosi się to chyba jednak do rzeczy w moim domu. Szukałem pudełka chyba z pół godziny, zanim doszło do mnie, że przecież mogę połączyć obydwa komputery bezpośrednio...
Wnioski:

zawsze znajdzie się jakiś sposób komunikacji, choćby bardzo dziwny
najelegantsze rozwiązanie jest daleko, najprostsze w zasięgu ręki
a każdy Korpus Złotego Jabłka jest ukochanym domem Złotego Robaka


</description><pubDate>Tue, 17 Mar 2009 16:48:29 +0100</pubDate><guid>http://blag.dodecki.net/2009/03/17/z-zycia-geeka-backup/</guid><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>Techblog</category><category>Życie</category></item></channel></rss>